13 listopada 2015

ULUBIONE KOSMETYKI DO MAKIJAŻU MINIONEGO MIESIĄCA - TRWAŁOŚĆ, NATURALNOŚĆ, NIEZAWODNOŚĆ.

Postanowiłam napisać dla Was post o moich ulubionych kosmetykach koloryzujących które szczególe przypadły mi do gustu w minionym miesiącu. Jak już wiecie i zdążyliście zauważyć jestem fanką naturalnego, neutralnego i szybkiego makijażu. Dlatego dziś kilka propozycji trwałych, jesiennych kolorów, które zdecydowanie upiększą cerę każdej z Was! 


Twarz

Obecnie używam rozświetlająco- nawilżającego podkładu Bourjios, Healthy Mix w kolorze 51, 52 i 53 który zawiera naturalne wyciągi z roślin i owoców, dzięki czemu skóra świetnie go toleruje. Kolory aplikuję w zależności od intensywności opalenia twarzy, czasami lubię mieszkać kilka ze sobą aby uzyskać idealny odcień stapiający się ze skórą. Testowałam już różnie rodzaje nawilżających kosmetyków - poczynając od marki L'oreal na Dior kończąc i żaden nie sprostał moim oczekiwaniom (może z wyjątkiem Chanel 'Vitalumiere Aqua' który jest perfekcyjny pod każdym względem). Healthy Mix jak na razie mnie nie zawodzi. Podkład aplikuję pędzlem 'Contur Brush' Real TechniquesNa koniec nakładam delikatną warstwę pudru rozświtlająco - matującego Yves Saint Laurent, Poudre Compact Radiance który zapewnia cerze równomierność i matowy wygląd, jednocześnie podkreślając naturalny blask skóry.  Konsystencja jest bardzo lekka, dzięki czemu  gładko rozprowadza się na skórze, wywołując uczucie miękkości i komfortu. Niezależnie ile go nałożymy, nie daje efektu maski.


Policzki

Jeśli chodzi o róże do policzków to od dawna jestem wierna jednej i tej samej marce - uwielbiam produkty Chanel 'Joues Contraste' (choć ostatnio moje serce skradł świetlisty róż Max Factor, Creme Puff Blush). Róże Chanel przepięknie się nakładają. Nasycenie koloru możemy stopniować, ponieważ kosmetyk nie jest mocno napigmentowany, a co za tym idzie nie ma obaw że zrobimy sobie nim rumieńcową 'krzywdę' na policzkach :) Posiadam odcienie Rose Ecrin i Imprevu. Przepięknie pachną różami (zapach długo utrzymuje się na twarzy). Do zestawu dołączony jest mały pędzelek z naturalnego włosia. Uważam że nie ma on nic wspólnego z precyzyjnym i równomiernym nałożeniem różu... Osobiście preferuję aplikowanie kosmetyku klasycznym dużym pędzlem o ściętym włosiu. 

NARS 'Bronzing Powder' Jest to mój faworyt wśród pudrów brązujących (posiadam odcień Laguna). Zazwyczaj te które używałam do tej pory 'wędrowały' w ciągu dnia po twarzy, dawały zbyt pomarańczowy nienaturalny efekt, lub były kłopotliwe przy aplikacji... Produkt z NARS niesamowicie rzeźbi twarz i jest bardzo precyzyjny. Nadaje odcień lekkiej opalenizny, ale nie błyszczy się, bo nie jest dosadnie napigmentowany drobinkami rozświetlającymi (za czym nie przepadam).  Idealnie stapia się z cerą i pozostaje na twarzy przez cały dzień. Bardzo łatwo się nakłada. Minusy? Cena. Aczkolwiek uważam że dla NARS'a warto.

Oczy

Moim najnowszym odkryciem kosmetycznym ostatniego miesiąca jest niewątpliwie maskara Lancome 'Hypnose Star'. Początkowo nie wierzyłam w jej olśniewające efekty, jednakże po kilku użyciach przekonałam się że przepięknie wyciąga, pogrubia i wydłuża rzęsy. Przyznam się szczerze, że używania tej maskary i poznania jej trików makijażowych trzeba się nauczyć - mnie zajęło to dobre kilka dni. Ta maskara wymaga sporo czasu i cierpliwości aby osiągalność swój wymarzony efekt. Po pierwszej aplikacji rzęsy są bardzo ładnie wydłużone (dłuższa strona szczoteczki), ale wyglądają niezwykle naturalnie, przy drugim pociągnięciu uzyskujemy  bardziej  'teatralny' look (płaska strona szczoteczki). Kosmetyk niezwykle trwały, nie obsypuje się i nie kruszeje. Dodam jeszcze, że w czasie tegorocznej jesieni zrezygnowałam z eyelinera na korzyść czarnej kredki Chanel 'Le Crayon Kohl'. Ma ona perfekcyjną miękkość, bardzo łatwo rozprowadza się na powiece i utrzymuje przez cały dzień. Jak dla mnie nr jeden.


Usta

Tak naprawdę to usta są moim ulubionym elementem jeśli chodzi co codzienny makijaż... Lubię mieć dobrą pomadkę zawsze w swojej kosmetyczce. Ostatnio opowiedziałam Wam sporo o pomadkach, dlatego dziś  dla zwolenniczek płynnych kosmetyków zdecydowanie polecam błyszczyk Chanel 'Aqualumiere Gloss'. Przepięknie się mieni, tworzy lśniącą taflę na ustach, niesamowicie trwały i mocno nawilżający. Bardzo lubię nakładać go na pomadkę w cielistym kolorze nude. Cena jest dość wygórowana, jednakże kosmetyk jest bardzo wydajny i z pewnością starczy nam na wiele miesięcy. 

1 komentarz:

  1. ło matko jakie drogie firmy... nie na moją kieszeń ;) mogę sobie tylko wyobrazić, że są super :)

    pozdrawiam!

    Mój blog - zapraszam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że odwiedzacie moją stronę. Nie zapomnijcie zostawić w komentarzu linka do swojego bloga abym mogła Was odwiedzić. Miłego dnia!

Thanks for your visit on my blog. Don't forget to leave your link so I can check out yours blog too! Have a great day!