07 listopada 2016

ZAPACHY I KOSMETYKI DO MAKIJAŻU KTÓRE LUBIĘ UŻYWAĆ TYLKO JESIENIĄ


Jesienią większość z nas odstawia głęboko do szuflady letnie, soczyste barwy i owocowe świeże perfumy. Pragniemy wówczas czegoś ciepłego, aromatycznego i zarazem ultrakobiecego - zapachu, pomadki, mgiełki do ciała, lakieru do paznokci... W okresie chłodnych i szarych dni bardzo lubię wracać do kilku sprawdzonych flakonów perfum, które ocieplają, otulają i kreują pozytywną aurę wokół mnie. Jeśli chodzi zaś o makijaż to dominuje on w odcieniach brązu, beżu, butelkowej zieleni, czerwieni i burgundu. 



Boss The Scent to moja pierwsza propozycja zapachu dla kobiet na jesień. Jest to kategoria perfum intensywnych kwiatowo-orientalnych o świeżym i bardzo soczystym zabarwieniu. Zapach jest niezwykle kobiecy, uwodzicielski i urokliwy. W pierwszej odsłonie oczarowuje nas urokiem słodkiej frezji i akordami miodowo-brzoskwiniowymi. Zaś w kolejnym etapie rozkwita woń kwiatu Osmathusa, która dość długo utrzymuje się na skórze powodując że zapach się nie nudzi... Nutami przewodnimi, bazowymi jest prażone ziarno kakao, które nadaje perfumom ciepła, wyjątkowości i charakteru gourmand. Zapach idealny na chłodne, jesienne wieczory spędzone przy dobrej książce lub podczas kolacji we dwoje :)



Do mojej jesiennej kolekcji perfum co rok dołącza buteleczka zapachu Gucci Premiere EDP. Złoty, misterny i bogaty flakon skrywający niesłychanie prosty i czysty zapach jest mi od dawna znany, jednakże wyjątkowo uwielbiam go używać w czasie chłodnych, szarych i deszczowych dni... Jest to perfum bardzo delikatny i subtelny zaliczany do kategorii kwiatowo-drzewno-piżmowych. Uwalnia się niewinnie na skórze, stąd trudno jest na wstępie rozpracować jego nuty zapachowe - z pewnością będą to białe kwiaty, kwiat pomarańczy, dalej piżmo i bergamotka. Perfum nie męczy w ciągu dnia, nie przeszkadza otoczeniu, zdecydowanie ma się ochotę aplikować go coraz to więcej ale nigdy nie będzie dość wystarczająco aby się nim nasycić... Tajemniczy, kobiecy i niezwykle elegancki w swojej prostocie. W ciągu dnia Gucci Premiere subtelnie przypomina o swojej obecności, otulając skórę swoim miękkim i eleganckim 'szalem'. Bardzo trwały. Idealny na co dzień, do pracy. Zawsze.


Późną, chłodną aurą chowam głęboko do szuflady soczyste neonowe lakiery do paznokci, różowe pomadki do ust i soczyste róże do policzków - na co dzień w wielu kolorach czuję się dobrze, ale jesienią przychodzi czas na zmiany i to zmiany bardzo pozytywne :) Całość makijażu staram się subtelnie wpisać w detal złotej, słonecznej polskiej jesieni. Tak naprawdę niezależnie od trendów co roku powracam do odcieni złota, brązu, beżu, czerwieni, butelkowej zieleni i burgundu. Są to dla mnie kolory nadrzędne i priorytetowe bez których nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. 


Idealnym przykładem takiego typu kosmetyków są kredki marki Sisley, min. niezwykle trwała konturówka do ust Phyto-Levres Perfect w odcieniu nude. Kredka idealnie uwypukla zarys ust, przedłużając trwałość pomadki. Uwielbiam stosować ją również samą, wyrównuje wówczas koloryt warg i nadaje im zdrowej tonacji. Nie przesusza skóry jak większość konturówek ze względu na zawarte w składzie masło kokum i olejek z jojoba. Kredki do ust Sisley są jedne z najlepszych jakie miałam okazję używać. 

Z kredek do oczu poleciłabym serię Sisley Phyto-Kohl Star i Phyto-Kohl Perfect. Ogromną zaletą produktów owej marki jest miękka, kremowa konsystencja, jednocześnie idąca w parze z trwałym efektem końcowym makijażu. Kosmetyki marki Sisley nie podrażniają oczu i zapewniają komfortową aplikację. Bardzo dobrze się temperują i nie łamią podczas użytkowania. W sezonie jesiennym używam najczęściej min. kolorów Smoked Topaze, Deep Jungle, czy Dark Amethyst. 

 
Od lewej: Sisley Nude, Deep Jungle, Smoked Topaze

Jesienią usta akcentuję zamiennie - zaczynając od wszelakich odcieni beżu oraz czerwieni, kończąc na ciemnym burundzie. Róże, fuksje i koralowe tony cierpliwie czekają do następnego lata :) Moim ulubionym błyszczykiem w ostatnim czasie stał się Dior Addict Gloss w kolorze 154. Zaś pomadką idealnie współgrającą z ww. błyszczykiem i konturówką Sisley jest Clinique Pop Nude 01. Oba kosmetyki cechuje wydajność, komfort i precyzja w aplikacji. Idealnie sprawdzają się podczas codziennego makijażu w stylu makeup no-makeup, oraz w przypadku wieczorowo zaakcentowanego oka smokey eyes.



Opowiadając o czerwieni warto zatrzymać się na chwilę przy kredkach do ust Sisley Phtyo-Lip Twist w kolorze 6 oraz 17 Matt. Kredki mają bardzo wygodną formę aplikacji, kremową i bardzo trwałą konsystencję. Są bardzo mocno napigmentowane, zapewniają pełne krycie. Wystarczy jedno pociągnięcie na ustach aby poczuć i zobaczyć efekt pełnego wygładzenia i odżywienia ze względu na zawarte w składzie składniki pochodzenia roślinnego. Kredki nie wymagają temperowania, są bardzo praktyczne i wygodne. Dodatkowy plus za ciekawy design. 

Od lewej: Clinique Pop 01 Nude, Sisley Phyto-Lip 6, Sisley Phyto-Lip Mat 17, Dior Addict Gloss 154

6 komentarzy:

  1. Zastanawiam sie już dłuższy czas nad zakupem tych perfum Gucci'ego i chyba sie skuszę :D


    http://kindizajn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest piękny i bardzo trwały - szczerze polecam :)

      Usuń
  2. Ja nie mam czegoś takiego jak Ty. :)
    Kosmetyki używam różne, ale nie mam wyznaczonych na porę roku :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie, może znajdziesz coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam te zapachy w próbkach, Gucci bardziej mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  4. też mam takie kosmetyki, które lubię używać o różnych porach roku ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że odwiedzacie moją stronę. Nie zapomnijcie zostawić w komentarzu linka do swojego bloga abym mogła Was odwiedzić. Miłego dnia!

Thanks for your visit on my blog. Don't forget to leave your link so I can check out yours blog too! Have a great day!