23 kwietnia 2017

6 KOSMETYCZNYCH FAWORYTÓW PO KTÓRE NAJCHĘTNIEJ SIĘGAM W TYM MIESIĄCU


Dziś garść moich bezkompromisowych ulubieńców z obecnego miesiąca. Opowiem Wam w kilku słowach o zapachach, pielęgnacji i kosmetykach do makijażu, które skradły moje serce w ostatnich kilku tygodniach.


Zapachem po który sięgam bardzo często od kilku tygodni jest Michael Kors Rose Radiant Gold. Cudowny flakon, kształtem przypominający kuszącą sztabkę złota... Tym zapachem projektant otworzył nowy rozdział w swojej historii perfum The Gold Collection. Każdy z trzech zapachów wyraża inne oblicze luksusu i niezwykle cennych składników zapachowych. W centrum flakonu jest oczywiście 24-karatowe złoto, któremu towarzyszą pachnące wibracje na temat gruszki, jaśminu, ambry i egzotycznych owoców. Zapach Korsa jest uwodzicielski ze względu na aromat mandarynki, ponętną woń kwiatów i pobudzający iskierką akordów leśnych. Czaruje on przyprawami i bogatymi nutami kwiatowymi. 

Uważam, że jest to zapach na długie i chłodne wieczory - wydaje mi się że ze względu na nie sprzyjającą pogodową aurę ostatnich tygodni stał się on moim ulubieńcem. Perfumy są bardzo kobiece, pudrowe i dość mocne w odbiorze. Polecam fankom cięższych zapachów.



Z kosmetyków pielęgnacyjnych najbardziej spodobała mi się kremowa nowość od Chanel Hydra Beauty Micro Creme. Krem ma cudowną aksamitną konsystencję o wspaniałym kwiatowym zapachu. Dodatkowym atutem zawartym na wyłączność w nowej linii Chanel Hydra Beauty Micro są pękające w kontakcie ze skórą mikro-kropelki kamelii które słyną z właściwości nawilżających i ochronnych. Dodatkowo kosmetyk posiada działanie wypełniające i przywracające gęstość skóry. Skóra po aplikacji kremu jest sprężysta, elastyczna i promienna. Dość lekka formuła szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości - kosmetyk idealnie sprawdza się na dzień pod makijażem. Konsystencja zaskakuje zmysły - na początku sprawia wrażenie lekkości niczym woda, po chwili staje się jedwabista i komfortowa jak krem. Kosmetyk przeznaczony do wszystkich typów skóry. 



Gdy chcę aby makijaż dłużej utrzymał się na miejscu sięgam po bazę Dior Diorskin Forever & Ever Wear. Kosmetyk ma ładny blado-różowy kolor dzięki czemu idealnie przygotowuje i ujednolica koloryt skóry przed nałożeniem na nią podkładu. Bardzo przyjemna, kremowa konsystencja długo nie zastyga na twarzy dzięki czemu późniejszy zaaplikowany kosmetyk nie tworzy plam na twarzy. Skóra po nałożeniu bazy jest pięknie wygładzona i rozświetlona. Ogromny plus za faktor SPF20 który idealnie chroni skórę przed promieniowaniem słonecznym. Baza ma również działanie pielęgnujące - nie stwierdziłam po kilkutygodniowym stosowaniu przesuszenia skóry. 



Do codziennego makijażu używam praktycznie każdego dnia rozświetlacza w sztyfcie Dior Flash Luminizer, który dzięki zwinnemu aplikatorowi bardzo delikatnie i promiennie podkreśla cerę. Efekt po nałożeniu na skórę jest zupełnie inny niż w przypadku pudru rozświetlającego prasowanego - 'długopis' Diora nie tworzy połyskującej tafli, tylko bardzo subtelny i precyzyjny blask. Ultralekka formuła natychmiast się wchłania i rozprowadza na skórze. Aktywne pigmenty łapią światło rozprzestrzeniając je we wszystkich kierunkach, aby optycznie powiększyć i wydobyć poszczególne partie naszej twarzy. Kosmetyk zaopatrzony w mikrocząsteczki kwasu hialuronowego aby wspomóc wypełnić i wygładzić skórę.



Kosmetykiem który każdego dnia towarzyszy mi w kosmetyczce jest olejek do ust Clarins Instant Light Lip Oil, słynący z właściwości silnie pielęgnacyjnych i nawilżających. Nie raz ratował mi wargi podczas zimowego spierzchnięcia czy zbyt długiego pobytu na słońcu...  Olejek posiada w składzie (w przeciwieństwie do zwykłego błyszczyka) dużo ekstraktów roślinnych dzięki czemu mocno odżywia, koi i regeneruje usta. Nie klei się, na długo pozostaje na ustach, posiada innowacyjny aplikator, dzięki któremu 'wtłaczamy' kosmetyk w skórę. Dostępny w kilku wariantach kolorystycznych ( u mnie w tym sezonie przyszedł czas na wersję malinową w odcieniu 08). 



Na koniec zostawiłam drugiego ulubieńca zapachowego ostatnich kilku tygodni a mianowicie Chanel Coco Mademoiselle Eau De Parfum. Zapach znam od ponad 15 lat... Cudowny, luksusowy fakon z misternym, szklanym korkiem, kształtem odwzorowujący kultową 'Nr 5'. Zawsze kojarzył mi się z niebywałą elegancją, kobiecością i odwagą. Chwilami odbierałam go jako zbyt mocny, dominujący i wyrafinowany. Dziś chyba do niego dojrzałam i cieszę się z jego wielogodzinnej obecności na skórze... Ten kultowy świeży drzewno-orientalny zapach łączy w sobie esencje dla odważnej i eleganckiej współczesnej kobiety. Wibrujące nuty żywiołowej pomarańczy momentalnie budzą zmysły, długo i przepięknie pozostając na skórze. Przejrzyste, zmysłowe zwieńczenie zapachu objawia się poprzez akordy jaśminu i róży. W głębi zapachu wyczuwalna jest zaś paczula i wetiwer, które podkreślają wzniosłą kompozycję perfum. Idealne, kobiece, trwałe i bezkompromisowe. 



A Wy po jakie kosmetyki i zapachy sięgacie najczęściej? Bez czego nie możecie się obejść w czasie ostatnich kilku tygodni?

3 komentarze:

  1. Chanel Coco Mademoiselle cudo! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post:) Zaciekawił mnie krem z Chanel:)
    http://www.ladymademoiselle.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. moje ukochane perfumy, moim faworytem w tym miesiącu był semilac za zestaw spa i wianek za krem pod oczy <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję że odwiedzacie moją stronę. Nie zapomnijcie zostawić w komentarzu linka do swojego bloga abym mogła Was odwiedzić. Miłego dnia!

Thanks for your visit on my blog. Don't forget to leave your link so I can check out yours blog too! Have a great day!